piątek, 18 października 2013

Izulkowa filmowo - "Labirynt"

Dzisiaj miałam naprawdę dobry dzień. Niby nic wyjątkowego się nie wydarzyło, ale dobry humor mnie nie opuszczał. Po pierwsze i chyba najważniejsze w końcu się porządnie wyspałam, co odkąd zaczęłam studia mi się nie zdarza. Potem zjadłam śniadanko w łóżku, w piżamie, oglądając serial, w końcu zrobiłam porządek w szafie i na półkach, a kiedy wyszłam z mieszkania akurat przestało padać. Na dokładkę nieznajomy (mega!)przystojniak powiedział mi "cześć" ^^, a popołudnie spędziłam z przyjaciółką, między innymi na pysznym jedzonku w Pizza Hut ;) O tak. To zdecydowanie był miło spędzony dzień. Zdecydowanie przydał mi się, po tym ciężkim tygodniu w którego szczegóły nie będę za bardzo wnikać. Aktualnie żyje miło spędzonym piątkiem i mam nadzieję że weekend będzie równie łaskawy. A wszystko na to wskazuje, bo jutro spędzę dzień na mieście z rodzicami i siostrą, którzy przyjeżdżają mnie odwiedzić w Krakowie ;) A i kolejny weekend zapowiada się równie obiecująco, bowiem wybieram się na krakowskie targi książki (może ktoś z was również się wybiera?). Nigdy w życiu nie byłam na czymś takim, ale jako totalny mól książkowy nie mogę sobie teraz tego odpuścić ;) Jeśli już jesteśmy przy książkach to wspomnę tu o tym, że w końcu tworzę dla was serię o moich ulubieńcach, którą obiecałam już dawno. Prócz książek, zamierzam też podzielić się z wami moimi ulubionymi serialami, muzyką i filmami. A skoro już jesteśmy przy tym, to zatrzymam się przy tym ostatnim. To znaczy filmy. A raczej mowa dzisiaj o jednym filmie.... konkretniej "Labirynt".


Jak wiecie, albo i nie wiecie, ja nie oglądam zbyt wielu filmów. Do kina jakoś nigdy nie było mi po drodze (choć nie wątpię, że teraz mieszkając w końcu w mieście gdzie jest kino może się to zmienić ^^), a i w domu zamiast oglądania filmu preferuje raczej seriale, albo książki. Ale w zeszłą środę jednak dałam się wyciągnąć do kina. Miałam dylemat czy w ogóle iść, bowiem byłam ledwo żywa za sprawą przeziębienia, ale cóż... moja ciocia stawiała, to żal było nie skorzystać :P I powiem wam, że wiele bym straciła jakbym nie poszła. Wylądowałyśmy na filmie "Labirynt". Jest to thriller psychologiczny. Historia rozpoczyna się w momencie kiedy zostaje porwana sześcioletnia córka Kellera Dovera, a także jej przyjaciółka. Podejrzenie pada na okolicznego dziwaka Alexa. Ojciec dziewczynki bierze sprawy w swoje ręce przekonany o jego winie, w porównaniu do młodego funkcjonariusza Loki'ego, który uważa że okoliczności porwania są dość niezwykłe.
"Labirynt" zaskoczył mnie przede wszystkim świetnym scenariuszem. W filmie jest pełno niedopowiedzeń, mylnych tropów, zaskakujących zwrotów akcji, które ogromnie trzymają w napięciu. Twórcy bardzo umiejętnie i celowo wprowadzają widzów w kolejne mylne tropy. Tworzą pewną aurę tajemniczości poprzez podsuwanie sprzecznych rozwiązań i wielu różnych elementów intrygi. To wszystko sprawia, że oglądając film niby przeczuwa się jakie jest rozwiązanie całej zagadki... ale tak naprawdę nie jest się pewnym niczego. A zakończenie wręcz zaskakuje i to ogromnie (my z moją ciocią nie mogłyśmy się z niego otrząsnąć cały wieczór ;P). I bardzo dobrze, bo chyba nie ma nic gorszego niż przewidywalny kryminał. Powiem wam, że już dawno żaden film mnie tak nie wciągnął, tak bardzo nie trzymał w napięciu. Niezwykły klimat, atmosfera grozy i mroku, niezwykle ciekawa zagadka kryminalna to wszystko, to po prostu idealne zestawienie dla każdego fana kryminałów.
Warto również zwrócić uwagę na doskonałe kreacje aktorskie, a szczególnie na wiodących prym Hugh Jackmana i Jake'a Gyllenhaala. Co do pierwszego pana, ja nie jestem jego wielką fanką. Choć może po prostu nie jestem fanką Wolverine'a z którym niewątpliwie mi się kojarzy. Ale muszę przyznać że Jackman spisał się w filmie świetnie. Jego bohater przechodzi w filmie zaskakującą metamorfozę z przykładnego i dobrego ojca z przedmieścia, przez człowieka pogrążonego w żałobie i depresji, do bezwzględnego i brutalnego bandziora, i Jackman we wszystkich tych rolach spisuje się znakomicie. Co do Jake'a Gyllenhaala. Cóż, jeśli o niego chodzi, to jego fanką jestem od dawna. Chyba najbardziej uwielbiam go po "Księciu Persji" który to widziałam dobrych kilka razy. Aktor od tamtego czasu nieco się zmienił (chyba przytył trochę? :P), ale i tak ma w sumie coś takiego że mam do niego słabość. Tutaj jako błyskotliwy detektyw Loki skrywający mroczne tajemnice z przeszłości i będący świetnym miksem złego i dobrego gliny spisuje się genialnie. Podoba mi się również dbałość o szczegóły. Loki mimo że ma stuprocentową skuteczność w rozgryzaniu zagadek kryminalnych, ma w sobie pewną nerwowość które daje o sobie znać w tiku mrugania oczami, na które zwróciłam uwagę ;) A i warto również dodać, że wspólne sceny Gyllenhaala i Jackamana to jeden z większych atutów produkcji.
Są filmy o których zapominamy zaraz po wyjściu z kina, ale są też takie które nie dają nam spokoju nawet po tygodniach. I "Labirynt" zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. Powtórzę to kolejny raz: niesamowicie trzyma w napięciu. Doskonała gęsta intryga, zaskakujące zwroty akcji, świetne aktorstwo... plusów jest zdecydowanie bardzo wiele, ale jak dla mnie największe gratulacje należą się twórcą za stworzenie błyskotliwej rozrywki intelektualnej polegającej na rozgryzaniu przez widza tej pełnej niedomówień zagadki. Cóż. Film jest świetny, chociaż to właściwie mało powiedziane. I jeśli tak jak ja kochacie wszelakie kryminały, thrillery i wszystko co niesamowicie trzyma w napięciu, to raz dwa wybierzcie się do kina. Szczerze... nie wykluczam możliwości, że i ja zobaczę ten film jeszcze raz ;)

13 komentarzy:

  1. Muszę obejrzeć w wolnym czasie :)
    Pozdrawiam - Rosa

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłam ostatnio i jestem zachwycona! rewelacyjny film!

    OdpowiedzUsuń
  3. " Książę Persji" - uwielbiam! ♥♥ a o "Labiryncie" pierwsze czytam :) na pewno obejrzę tym bardziej, że jest taka obsada *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uwielbiam Księcia Persji :) Widziałam go chyba ze cztery razy :P O Labiryncie też wcześniej nie słyszałam póki nie poszłam do kina, więc rozumiem :P

      Usuń
  4. Nie oglądałam filmu ;) A na targi też się wybieram! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To kto wie, kto wie :) Może się gdzieś tam spotkamy :P

      Usuń
  5. Śniadanko w łóżku, kiedy ja się tego doczekam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. z chęcią go obejrzę :)
    p.s legginsy 40 zł, a sweter kupowałam jakies 4-5 lat temu wiec nie wiem :D

    OdpowiedzUsuń
  7. zazdroszczę Ci tych targów książki. Potem się pochwal, co przygarnęłaś :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno się pochwalę :) Właśnie coś czuje że te targi nie będą dobre dla mojego portfela ;P

      Usuń
  8. Świeczki cudowne w takie jesienne wieczory, a tamta jest z aromatella.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. strasznie chcę go zobaczyć, zapowiada się dobrze, ale ja zawsze tak mówię, a potem nie oglądam ;_;
    zazdroszczę wyspania się!

    OdpowiedzUsuń